Droga była długa ale Krzysztof dziwnym trafem nie czuł w ogóle zmęczenia. Nie odczuwał potrzeby jedzenie, picia czy wypróżniania. Szedł przed siebie czasami nawet cicho pośpiewując. Jego kreatywny umysł sprawił, ze Krzysiek zmieniał teksty miłosnych piosenek i obiektami westchnień czynił hale stalowe i konstrukcje. Dla postronnego słuchacza mogłoby dziwnym wydawać się śpiewanie „kocham cię jak konstrukcje stalowe”. Ale postronnych słuchaczy nie było więc nie było się komu dziwić. Hale a właściwie hale stalowe ciągnęły się bez końca i wszędzie nie było ani jednej żywej duszy. I kiedy Krzysztof już zaczął wątpić w to, że spotka żywego człowieka jego uszu dobiegł śpiew. Pierwotnie było to jedynie echo ale im bliżej źródła znajdował się nasz bohater tym wyraźniejsze stawały się słowa piosenki. Niestety były w języku bliżej nieznanym naszemu bohaterowi. To jednak tylko zwiększyło ciekawość Krzysztofa dlatego przyspieszył kroku. Okazało się, że śpiewy dochodziły z jednej z pobliskich hal. Krzysztof przycupnął przy jednej z nich i przez szparę zajrzał do środka.
No related posts.